.
Powystawowe refleksje 
Malgorzata de Riedel-Burczycka 
.
"Gazeta" (Toronto-Vancouver)
 
.... Mam nadzieje, ze wielu z czytelnikow Gazety obejrzalo wystawe w Vancouver Art Gallery “Between Two Worlds - The Art of Poland 1890 - 1914” /”Miedzy dwoma swiatami - sztuka Mlodej Polski polski  1890-1914”/, ktora zamknieto 12 listopada. Ci ktorzy nie zdolali sie zmobilizowac do odwiedzenia VAG lub uznali, ze ekspozycja  nie jest godna ich uwagi powinni gorzko zalowacWystawa w VAG zgromadzila dziela  wielu wybitnych polskich artystow, ktorych prace niezwykle rzadko opuszczaja polskie muzea, a tym bardziej trudno je zobaczyc w zachodniej Kanadzie. 

Mieliscie wiec Panstwo prawdopodobnie niepowtarzalna okazje obejrzenia obrazow, rysunkow I grafik takich znakomitosci jak Teodor Axentowicz,  Jacek Malczewski, Jozef Mehoffer, Jozef Pankiewicz, Jan Stanislawski, Wladyslaw Slewinski, Leon Wyczolkowski,  Stanislaw Wyspianski, Wojciech Weiss, Ferdynand Ruszczyc, Witold Wojtkiewicz, Olga Boznanska oraz Tadeusz Makowski.
 
Ogolem wystawe odwiedzilo 121 tysiecy 494 osoby co wedlug oceny pracownikow VAG wskazuje na bardzo dobra frekwencje. O duzym zainteresowaniu swiadczy rowniez  to, ze w bardzo krotkim czasie sprzedano wszystkie katalogi. Wystawa “Impresjonisci”, ktora otwarto w polowie sierpnia zwabila w mury galerii pewna liczbe osob, ktore nie przyszlyby jedynie na polska wystawe,  takze mozemy mowic rowniez o szczesliwym zbiegu okolicznosci.  ...

Tytulem przypomnienia - Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowalo specjalnie dla vancouverskiej publicznosci  ekspozycje zlozona z 50 obrazow, 30 grafik, kilkunastu okladek ksiazkowych, pocztowek, tkanin oraz wyrobow rzemiosla artystycznego. Wybrane prace reprezentuja polska kulture konca XIX wieku. 
 
... Wystawa juz spakowana czeka na transport do Musee D-Art Joliette, niedaleko Montrealu. Zostanie udostepniona publicznosci w polowie lutego 2001 roku.
Grant Arnold, ktory byl kuratorem wystawy z ramienia VAG powiedzial mi, ze przewodnicy oprowadzajacy grupy po ekspozycji polskiej sztuki, otrzymywali ciekawe pytania I bardzo pochlebne a czesto wrecz entuzjastyczne komentarze

Wielu rdzennych  Kanadyjczykow zapewne nie zdawalo sobie sprawy ze za gorami, za lasami,  w dalekim kraju nad Wisla na przelomie XIX I XX wieku  tworzono osadzona w europejskich nurtach, bogata tematycznie, dojrzala sztuke,  a  nie tylko ludowe malowanki,  “huculska chustke” -  z ludowoscia kojarzymy sie nieustannie jako grupa etniczna . Mam nadzieje, ze wystawa w VAG zmienila na trwale ten wizerunek Polakowi i Polski i  ze  tutejsze kola intelektualne zainteresuja sie polska kultura, historia i sztuka we wszystkicj jej przejawach i nurtach. Wiem, ze spore grono studentow z UBC zaczelo interesowac sie Polska po obejrzeniu “naszej” wystawy. 

Na koniec  wypada zadac pytanie - czy polska spolecznosc w Wielkim Vancouver  w pelni wykorzystala tak znakomita i niecodzienna okazje, by zaprezentowac swoj wizerunek kanadyjskim wspolobywatelom?

Odpowiedz pozostawiam Panstwu. 


Spod peleryny Feliksa Jasienskiego
 

Z  kustoszem Stefania Krzysztofowicz - Kozakowska, autorem scenariusza wystawy “Between Two Worlds -  The Art of Poland 1890 - 1914” rozmawia Malgorzata  de Riedel-Burczycka.

Podczas ceremoni otwarcia wystawy w Vancouver Art Gallery  wiele cieplych slow padlo pod adresem Krakowa…

Trudno przecenic znaczenia Krakowa dla rozwoju polskiej sztuki, kultury  i  zycia umyslowego na przelomie wiekow. Do Krakowa sciagali ze wszystkich ziem polskich pod zaborami mlodzi ludzie by sie ksztalcic na Uniwersytecie Jagiellonskim i w Szkole Sztuk Pieknych. Duza autonomia polityczna i kulturalna przyznana przez Austriakow pozwalala polskim artystom, filozofom i  literatom tworzyc w cieniu wawelskich murow. Ta rola Krakowa jako polskich Aten jest ogromnie wazna, to byla duchowa stolica kraju, ktory w sensie politycznym, nie istnial.

Zauwazylam, ze kilka prac pokazywanych na wystawie pozyczono ze zbiorow Muzeum Secesji w Plocku,  okladki ksiazkowe pochodza z biblioteki Akademii Sztuk Pieknych w Krakowie, pocztowki sa czescia prywatnej kolekcji, jednakze przewazajaca wiekszosc  obiektow jest wlasnoscia Muzeum Narodowego w Krakowie…

Tak, i w tym kontekscie wazne jest przypomnienie osoby Feliksa Jasienskiego, ktorego portret,  pedzla Jacka Malczewskiego pokazujemy na wystawie  w Vancouver. To byla barwna postac krakowskiej cyganerii, duch sprawczy wielu wydarzen, ktory umiejetnie dolewal oliwy do towarzyskiego ognia - “dzieki” niemu odbywlo sie kilka pojedynkow, byl na przyklad taki slawny pojedynek  miedzy Jozefem Mehofferem a Leonem Wyczolkowskim, sekundowal wlasnie Jasienski, ktory zreszta sprowokowal cale zajscie.

Czy chodzilo o kobiete? 

Nie, rzecz poszla o zla recenzje,  ktora wyszla pod pseudonimem, ale chyba napisal ja  wlasnie Jasienski.  Ale to sa takie ploteczki. Feliks Jasienski byl przede wszystkim znakomitym kolekcjonerem, zaczal od zbierania japonikow, zgromadzil wielka kolekcje drzeworytow japonskich, ktora dzis mamy w Muzeum, tak dobra ze przebija japonskie zbiory. Przez lata mieszkal w Paryzu, potem w Warszawie, w 1901 roku osiadl na stale w Krakowie i zacza zbierac sztuke jemu wspolczesna. Malarstwo, ktore pokazujemy na wystawie w Vancouver pochodzi w wiekszosci z tej wlasnie prywatnej kolekcji Jasienskiego; w  1920 roku podarowal kilkanascie tysiecy obiektow Muzeum Narodowemu w Krakowie.  Ta kolekcja powstawala dosc ciekawie,  Jasienski  byl zaprzyjazniony z wieloma artystami i rzadko kiedy cos od nich kupowal;  zwykle  wymienial, czasem cos wycyganil,  a czesto po prostu wynosil pod swoja czarna , obszerna peleryna… 

Pani zartuje…

Nie, tak bylo naprawde. Potrafil calkowicie zniewolic Leona Wyczolkowskiego, ktory nawet w swych  pamietnikach napisal, ze robil bardzo dziwne kontrakty handlowe z Jasienskim. Zona Wojciecha Weissa, ktora poznalam gdy byla juz staruszka, powiedziala mi, ze gdy Jasienski wyniosl kilka prac meza pod peleryna, to to byl wielki komplement dla jego tworczosci.

Na wystawie znalazlo sie kilka bardzo ciekawych pocztowek, ktore pochodza z prywatnej kolekcji. Czy czesto wlacza Pani pocztowki do swych wystaw?

Tak, staram sie pocztowkami, tkaninami, plakatami, przedmiotami rzemiosla artystycznego wzbogacac kazda wystawe. Gdy szkicuje scenariusz kolejnej prezentacji, telefonuje do Marka Sosenko,  sympatycznego mlodego kolekcjonera, znakomitego specjaliste, ktory ma zbior ponad 350 tysiecy pocztowek -  rozne kraje, rozne tematy, rozne czasy, i podaje mu temat. Po paru dniach pan Sosenko pojawia sie w Muzeum z walizka…. W Vancouver pokazujemy kilka pocztowek Witolda Wojtkiewicza, ktore maja ogromna wartosc artystyczna, a takze Maurycego Liliena. 

Zalujemy, ze na wystawie nie znalazly sie obrazy Stanislawa Wyspianskiego i Witkacego. Czy Muzeum nigdy nie wysyla w daleki swiat swoich najwiekszych skarbow?

Z  tworczosci Wyspianskiego zachowaly sie pastele, a  prac wykonanych ta technika nie  nie mozna wozic, bo nic by z nich nie zostalo; kazde ruszenie pasteli to jest zniszczenie jakies partii kreski.  Jesli chodzi o Witkacego  to  on wlasciwie jest laczony z awangarda okresu Dwudziestolecia Miedzywojennego. Wprawdzie zaczla tworzyc w latach  Mlodej Polski ale z tego okresu nie zachowalo sie nic,  wszystkie rysunki zniknely i znane sa tylko z reprodukcji i zdjec. 

Jedna z sal wystawy zostala poswiecona mlodopolskim tkaninom...

Tak, ja te tkaniny lansuje, zreszta  jak juz pani mowilam, wszedzie wprowadzam ta drobnice, rzemislo artystyczne, plakaty pocztowki - ten drugi rzut artystyczny bo on bardzo umaja kazda wystawe. 
Kilimy polskie narodzily sie wlasnie w okresie Mlodej Polski, wyniklo to z nurtu  fascynacji kultura ludowa. Wzorce byly ludowe, kilimy tkano w warsztatach miedzy innymi  w  Czernichowie pod Krakowem, gdzie zatrudnione byly wiejskie dziewczyny ale projektowali je znani artysci jak Jozef Czajkowskiczy czy Karol Tichy.  Od tego czasu zaczela sie wielka kariera klimow polskich, ktore szczyt popularnosci uzyskaly w 1925 roku na wielkiej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Przemyslu w Paryzu, gdzie rowniez wielkie triumfy swiecila Zofia Stryjenska. 

Sztuka Mlodej Polski znakomicie prezentuje sie w kontekscie calego wnetrza. Pamietam  wystawe sztuki secesyjnej w Muzeum Narodowym w Warszawie przed dwudziestoma laty  -  lozka, stoly, szafy, fotele, tkaniny, lampy, szklo no i  obrazy na scianach…

 Tak, oni to powtorzyli 2 lata temu wystawa zatytulowana “Koniec wieku”. Oczywiscie odbior sztuki jest lepszy gdy odtworzone sa kompletne wnetrza,  latwo sobie wtedy wyobrazic ludzi zyjacych posrod tych obrazow. Ale w wypadku obecnej wystawy, z uwagi na odleglosc to bylo niemozliwe. Ja zaproponowalam  dwie rzeczy -  fajansowa czare  i lampe z abazurem z  krysztalu - ktora jest na zdjeciu w broszurze reklamujacej wystawe - ale to sie nie nadawalo do transportu,  moze samochodem mozna by to odpowiednio zabezpieczyc, ale przy tym, co sie dzieje na lotniskach …

Przywiozla tez Pani interesujace plakaty, widzow zachwyca zwlaszcza plakat Kazimierza Sichulskiego  wydany z okazji  Powszechnej Polskiej Wystawy Architektury,  Rzezby i Malarstwa z 1910 roku. Na ktore plakaty warto jeszcze zwrocic  uwage?

Wazna zwlaszcza jest seria trzech plakatow zwiazanych  z wystawami Towarzystwa Artystow Polskich “Sztuka”. To bylo wazne towarzystwo, taki krakowski fenomen bo tu pod zaborami powstaje w 1897 roku organizacja ktora ma w swojej nazwie slowo “polskich”. Czlonkowie tego towarzystwa w swoim programie mieli za cel, miedzy innymi, wprowadzenie sztuki polskiej do galerii miedzynarodowych, odniesli zreszta wiele sukcesow, robili wystawy Axentowicza i Weissa w Wiedniu,  Berlinie i San Louis w Stanach Zjednoczonych. To byly pierwsze proby wprowadzenia sztuki polskiej w swiat. No i jest cala seria  plakatow nastrojowych, najbardziej secesyjnych w linii, bliskich  stylowo sztuce europejskiej tamtych czasow, zapraszajacych na  towarzyskie rauty, bale i  kabaretowe wystepy. 

Pozostajac przy plakatach - komisji doradczej, ktora pomagala Vancouver Art Gallery w przyjeciu wystawy z Krakowa bardzo niepodobal sie wybor obrazu Kazimierza Sichulskiego “Huculskie wesele” na plakat reklamujacy wystawe. Nie chcielismy aby przecietny Kanadyjczyk kojarzyl sobie cala sztuke polska tego okresu jedynie z jej ludowym nurtem. Niestety nie moglismy plakatu zmienic…

Wie pani, to jest przedziwny obraz, w naszym muzeum jest jakby na drugim planie, ale  cos w nim jest, jakas ekspresja, ktora przyciaga, bo go wszedzie zauwazaja. Przed kilkoma laty robilam w Kolonii wystawe Mlodej Polski,  przyjezdzam, a tu cale miasto w wielkich bilbordach z  tym “Huculskim weselem”! 

Jak sie Pani wspolpracowalo z zespolem vancouverskiej galerii?

Znakomicie.  Grant Arnold, ktory byl z ramienia Vancouver Art Gallery kuratorem naszej wystawy, byl w Krakowie przez tydzien, zostal przez nas przeszkolony, oprowadzony, trzeba przyznac, ze on sie sumiennie przygotowal do tej wystawy, sporo przeczytal, wyuczyl. 
Tu na miejscu pan Wiktor Chorobik pieknie te sale przygotowal, dobral swietne kolory, wymyslil ornamenty na scianach, przygotowal muzyke, ktora pobrzmiewa podczas ogladania . Wiem, ze miala  byc secesyjna kawiarenka, nic z tego nie wyszlo, trudno, ale i bez niej jestem bardzo zadowolana z calej ekspozycji. 
 

Na otwarcie wystawy Between Two Worlds - The Art of Poland 1890 - 1914 przybyly tlumy - podobno bylo ponad 2200 osob. Nic dziwnego jako ze 32% procent calego budzetu organizatorzy przeznaczyli na reklame. “Zagapili” sie natomiast przy organizacji tradycyjnego poczestunku, proszac czlonkow doradczej komisji o zalatwienie dotacji spozywczych na cztery dni przed otwarciem wystawy. Tym wieksze podziekowania nalezom sie wlascicielom polskich sklepow Krakus Deli, Sunshine Café and Deli, Polonia Bakery, Polonia Sausage House, Nickiel Bakery, International Sausage House, ktorzy swymi produktami  pospieszyli  na ratunek. 


Z  dalekiego kraju… 

Z wicedyrektorem Muzeum Narodowego w Krakowie, Markiem Mrozem,  rozmawia Malgorzata de Riedel-Burczycka

Kto byl incjatorem pokazania tej wystawy w Vancouver?

Nalezy jednoznacznie powiedziec, ze incjatorem calego przedsiewziecia byla ambasada polska w Ottawie. Stamtad wyszedl pomysl pokazania w Kanadzie polskiej sztuki.  Jolanta Rejniak, radca kulturalny  tej wlasnie ambasady,  zwrocila sie bezposrednio do naszego muzeum z propozycja zorganizowania takiej wystawy. My z kolei zaproponawalismy ekspozycje sztuki okresu Mlodej Polski, ktora wydaje sie nam byc najlepszym  materialem promocyjnym poniewaz  nie tylko nie odbiega od standartow  sztuki innych krajow europejskich a czesto  ma cos nowego i ciekawego do zaproponowania. Tak wygladaly te poczatkowe ustalenia,  nastepnie opracowalismy wstepne ramy wybierajac obiekty ktore by ten czas najlepiej pokazywaly, planujac  ekspozycje interdyscyplinarna, zlozona z  obrazow, grafik, plakatow, tkanin, wyrobow ze srebra oraz pocztowek widokowych i okolicznosciowych.

Jak dlugo muzeum przygotowywalo sie do tej wystawy?

Wstepne rozmowy zaczely sie dosyc dawno, ponad  dwa lata temu. Strona polska probowala wybadac kanadyjski rynek kulturalny i mozliwosci zainteresowania muzeow ta ekspozycja. Poczatkowa koncetrowano sie na Wschodnim Wybrzezu, federalne ministerstwo kultury  rozsylalo  informacje o naszej propozycji do roznych instytucji, byly rozmaite klopoty z terminami. Wreszcie w maju a moze czerwcu ubieglego roku  zglosila sie Vancouver Art Gallery z powazna oferta  wspolpracy, bardzo zainteresowana pokazania tej wystawy. Wtedy ambasada wycofala sie ze czynnego udzialu w tym przedsiewzieciu,  pozostawiajac dalsze, szczegolowe rozmowy stronom bezposrednio zainteresowanym. 

Sprowadzenie wystawy zlozonej z ponad 100 obiektow z Krakowa do Vancouver  pochlonelo niemale sumy. Kto pokryl koszty transportu, ubezpieczenia, wydawnictw?

Generalne koszty spoczywaly po stronie kanadyjskiej co ze zrozumialych wzgledow nie bylo dla nas proste.  Gospodarze zaplacili za transport, ubezpieczenie, druk wydawnictw,  my natomiast ponieslismy wszystkie koszty zwiazane z przygotowaniem wystawy, dostarczylismy  teksty w tlumaczeniach do katalogu i innych wydawnictw oraz materialy fotograficzne. 

Wedlug jakiej koncepcji budowaliscie wystawe?

Zalozylismy  ze na wystawe zlozy sie okolo 100 obiektow,  glownie obrazow  w jak najpelniejszym wyborze, tak aby jak najlepiej pokazaly obraz Mlodej Polski w calej jej stylistycznej roznorodnosci. Chcielismy chocby zaznaczyc wazniejsze elementy, ktore sztuke Mlodej Polski tworzyly  a wiec symbolizm, nurt ludowy, malarstwo pejzazowe.  Garnt Arrnold, kurator z Vancouver Art Gallery spedzil tydzien w Krakowie, poznal nasza kolekcje,  razem z nim dokonywalismy konkretyzacji wyborow, bo choc to my proponowalismy scenariusz wystawy,  liczylismy sie z  jego opinia - on zna zarowno gmach galerii jak i kanadyjska publicznosc, co nie jest bez znaczenia. Za jego namowa wlaczylismy do wystawy dwa pejzaze zimowe Juliana Falata, ktorymi bardzo sie zachwycil…

Bo skojarzyly mu sie zapewne z pracami ukochanej przez Kanadyjczykow Grupy Siedmiu…

Byc moze. Pragne zaznaczyc, ze Muzeum Narodowe w Krakowie jest organizatorem tej wystawy i obiekty pokazywane tu generalnie pochodza z naszego muzeum choc nie tylko i to trzeba podkreslic,  ze wspomagalismy sie obiektami z innych placowek muzealnych oraz jednej kolekcji prywatnej. 
Do Vancouver przywiezlismy dziela podrecznikowe,  najbardziej znane a stalo sie to dzieki szczesliwemu zbiegowi okolicznosci. Otoz  obecna promocja polskiej sztuki na terenie Kanady zbiegla sie z remontem galerii sztuki nowaczesnej XX wieku w naszym muzeum,  w ktorej  prezentujemy min. sztuke Mlodej Polski. Muzea  z duzym bolem wypozyczaja na wystawy czasowe swoje obiekty galeryjne.  Zwyczajawo pozycza sie obiekty magazynowe, tez najczesciej swietne, bo te,  ktore prezentujemy w galeriach to jest przeciez zaledwie czesc procenta tego co posiadamy w zbiorach. 

Czy wystawa krakowska bedzie pokazywana jedynie w Vancouver?

Nie jest to jeszcze do konca rozstrzygniete. Coraz wyrazniej rysuje sie mozliwosc pokazania jej takze na wschodzie Kanady,  dwa muzea w Quebecku wyrazily zainteresowanie nasza ekspozycja. Wystawa zainteresowala sie takze ambasada polska w Waszyngtonie, ale prawdopodobnie nastepnym razem  ekspozycja przyjedzie na ten kontynent juz w innym ksztalcie. 


Martwa natura

Zapewne wielu z czytelnikow Gazety obejrzalo juz wystawe w Vancouver Art Gallery “Between Two Worlds - The Art of Poland 1890 - 1914.  Jest to wystawa ktora powinno sie odwiedzic kilkakrotnie, doradzilam zobaczyc ja po raz pierwszy z przewodnikiem, a po jakims czasie wrocic, by  we wlasnym rytmie przyjrzec sie w intymnym skupieniu ulubionymi pracom. Przypominam ze w czwartkowe wieczory koszt wstepu na ekspozycje pokrywa dobrowolna donacja.

Wystawa w VAG zgromadzila prace wielu wybitnych polskich artystow, ktorych sylwetki bede szkicowala w serii artykulow.  Jednoczesnie roznorodnosc tematyczna pokazywanych prac sklania, by choc w paru slowach, przedstawic historie poszczegolnych gatunkow malarskich. Dzis, tylulem wstepu, historia martwej natury - typu obrazu, ktorego genezy nalezy szukac w niderlandzkim malarstwie polowy XVI wieku.

Martwa natura  /Still Life/  to kompozycja pokazujaca wszelkiego radzaju przedmioty  uzytkowe jak naczynia kuchenne, karafki, butelki; talerze, kosze i patery  z owocami lub innymi produktami spozywczymi, rozrzucone kwiaty i bukiety w wazonach,  klepsydry, bron mysliwska oraz mysliwskie trofea, czasem rozsypana bizuteria  - skomponowanych w grupy dajace mozliwosci efektownych zestawien kolorystycznych i gry swiatel.  W epoce sredniowiecza i  renesansu zestawienie niektorych przedmiotow mialo znaczenie symboliczne, pod pozorem realistycznych przedstawien  kryly sie tresci moralizatorskie i rozmaite, czesto religijne i folozoficzne aluzje. Dla przykladu schemat ikonograficzny okreslany jako “Vanitas vanitatum” w sklad ktorego wchodza czaszki, klepsydry, sznury perel, zwiedle kwiaty, nadjedzone owoce ma uzmyslawiac widzowi marnosc tego swiata i przemijanie czlowieczego zycia. 

Martwa natura jest jednym z motywow najczesciej wystepujacych w sztukach plastycznych, spotykamy ja juz w antycznych malowidlach, ale zwykle jako element uzupelniajacy wieksze kompozycje rodzajowe czy pejzaze. 
W XVI wieku z  przedstawien religijnych, krajobrazow, czesto  przesyconych symbolocznymi tresciami,  scen rodzajowych oraz  tradycyjnego juz portretu ,  z  tla, przedstawiajacego wnetrza izb - jak w wyobrazeniach  Zwiastowania -  wydzielono kompozycje  nieozywionych przedmiotow  i obierajac taki zestaw za odrebny temat obrazu, nazwano ten rodzaj malarstwa “martwa natura”.  Wylonienie sie nowych gatunkow malarstwa stalo sie mozliwe miedzy innymi dzieki sytuacji gospodarczej i spolecznej  w Niderlandach w polowie XVI wieku.  W wielkiej metropolii, miescie ogromnego bogactwa, w morskiej stolicy Europy polnocnej jakim byla Antwerpia, mieszkaly i pracowaly setki malarzy. Dawniej artysta malowal na zamowienie  wladcy, arystokracji lub dostojnikow kosciola; w drugiej polowie XVI, majac do czynienia z tysiacami bogatych kupcow, potencjalnych klientow, zaczal malowac bez zamowien, wystawiajac na sprzedaz gotowy produkt.  Powstala konkurencja wsrod artystow a wraz z nia specjalizacja  w okreslonym kregu tematycznym, wylonili sie wiec eksperci od portretow indywidualnych i zbiorowych, krajobrazow, w tym morskich, martwych natur, posiadajacy odrebny typ klienteli.  W niektorych miastach wksztalcily sie tez srodowiska artystyczne slynace ze szczegolne typow martwych natur. Utrecht znany byl z kompozycji kwiatowych, Lejda  z  “Vanitas” ,  a Amsterdam z przedstawien niedokonczonego sniadania. 

Na wystawie polskiej sztuki w VAG gatunek martwych natur reprezentuja dwa niewielkie obrazy bardzo wybitnych malarzy. 

Pierwszy z nich  to “Kompozycja z nasturcjami” Olgi Boznanskiej z 1906 roku, ktory prezentuje w bardzo przejrzystej formie  i niewyszukanym temacie kunszt malarski artystki, ktora sztuce poswiecila cale swe, takze osobiste,  zycie. 
Boznanska byla pierwsza Polka, dla ktorej malarstwo stalo sie zawodem a nie pozostalo amatorskim zajeciem panienki z dobrego domu. Urodzona w Krakowie w 1865, byla corka znakomicie wyksztalconego inzyniera  i  nauczycielki z pochodzenia Francuzki, ktora swe zainteresowania sztuka i talent malarski przekazala corce. Olga od wczesnego dziecinstwa pobierala prywatne lekcje rysunku I malarstwa, sluchala wykladow z historii sztuki, w wieku 21 lat wyjechala do  Monachim  i tam ksztalcila swoj talent w prywatnych szkolach prowadzonych przez malarzy, jako ze  Monachijska Akademia Sztuk Pieknych nie przyjmowala wtedy jeszcze kobiet, oraz  Paryzu, gdzie mieszkala stale od 1898 roku. Portrety staly sie najwazniejszym tematem jej tworczosci, wykazywala niezwykla przenikliwosc w wykrywaniu nieuchwytnych ludzkich nastrojow, swietnie operowala kolorem lubujac sie w srebrzysto-szarych tonach.. W VAG mozemy podziwiac znakomita, melanholijna  “Dziewczynke z chryzantemami” z 1894 roku oraz “Portret pani Deuringer” z 1900 roku. Boznanska malowala tez chetnie  martwe natury i pejzaze, delikatnie, subtelnie, rozmazujac kontury, pokazywala upoetyczniana wersje natury w zgaszonych, stlumionych kolorach I drzacym, migotliwym swietle. Zmarla w 1940 w Paryzu.

Wladyslaw Slewinski, ktorego martwa nature “Kwiaty” z 1906 roku, podziwiac mozemy na wystawie w VAG traktowal malarstwo jako srodek wypowiadania uczuc. Urodzony w Bialyninie na Mazowszu w 1854 roku, w rodzinie bogatych ziemian, w mlodosc wiodl zycie dosc romantyczne i burzliwe, po utracie duzej czesci majatku, w wieku 35 lat postanowil jechac do Francji i zostac malarzem. Hulaka i lekkoduch, wykazal duzo samozaparcia,  poddajac sie surowym rygorom zycia dla sztuki,  nie szukajac w malarstwie ani slawy oni drogi do odzyskanai fortuny. Uczeszczal do slawnych  akademii Julian i Colarossi, obracal sie w kregach najznakomitszych artystow tych lat, byl uczniem i dlugoletnim przyjacielem  Paula Gauguin, od ktorego przejal okreslanie ksztaltow za pomoca klarownego konturu.  W latacj 1905-10 mieszkal w Polsce w Krakowie i Poroninie, zmarl w 1918 we Francji. 

Plotna Slewinskiego sa skromne, gra swiatla bardzo delikatna, nieskomplikowane, delikatne polozenie farb. Tematyke jego prac stanowily portrety, jak wzruszajaca  “Kobieta czeszaca wlosy “z 1897 roku na wystawie w VAG, najprostrze martwe natury - wazony z polnymi kwiatami, patera z owocami, krzeslo z gliniakiem pelnym rozkwitlych rumiankow, oraz pejzaze w tym morskie, temat, ktory dzieki Slewinskiemu pojawil sie po raz pierwszy w malarstwie polskim  w VAG “Brzeg morza” 1911. 
 
 

Wystawy “Between Two Words” ciag dalszy...
 

Dzis pare slow o Jacku Malczewskim, malarzu fantastycznym, ktorego szesc obrazow moga Panstwo obejrzec na wystawie w Vancouver Art Gallery. 
 

Jacek Malczewski urodzil sie w 1854 roku w Radomiu, od 1872- do 1879, z przerwami na podroze, studiowal w krakowskiej Szkole Sztuk Pieknych.  Byl uczniem Jana Matejki - wypada dodac, jednym z najwybitniejszych, zaden bowiem z wychowankow Mistrza nie rysowal tak sprawnie i z takim poczuciem ruchu. Edukacje malarska dopelnil  podczas dwuletniego  pobytu w Paryzu, pobierajac nauki w slynnej Ecole des Beaux.

W latach 1884 - 5 bral udzial w archeologicznej ekspedycji organizowanej przez  Karola Lanckoronskiego w Azji mniejszej jako ilustrator. Potem spedzil dwa lata w Monachium.

W poczatkowym okresie tworczosci, pod wplywem poezji Juliusza Slowackiego I malarstwa  Artura Grottgera,  Malczewski malowal epizody z zycia polskich zeslancow na Sybir,  ilustrowal tragedie powstania styczniowego I czasow popowstaniowych. Te wczesne obrazy sa duze,  malowane odwaznie, utrzymane w monochromatycznej prawie palecie szaro-brazowej. W swej formie mniej akademickie niz prace malarzy mu wspolczasnych, wstrzasajaco realistyczne w wymowie,  w poetycki sposob bliskie sa romantyzmowi. Wiekszosc a prac namalowanych w tym okresie jest bardzo silnie zwiazana z tworczoscia Juliusza Slowackiego, czasem wrecz trudno zrozumiec  ich alegoryczne znaczenie bez dobrej znajomosci utworow Wieszcza. 

W latach pozniejszych swej tworczosci, po 1890 roku,  Malczewski zaczal coraz bardziej pograzac sie w malarstwie symbolicznym, jego obrazy staja sie tajemnicze, alegoryczne, mistyczne, znajdujemy w nich nastroj z pogranicza jawy I snu. 

Fascynacja basnia ludowa stala sie inspiracja wielu polcien, ktore zaludniaja rusalki,  syreny,  I inne fantastyczne stwory. Te elementy odnajdujemy takze w portretach malowanych w konwencji symbolizmu, ktore sa nadzwyczaj interesujace. 

Malczewski byl wybitnym portrecista, swoje modele czesto przebieral, ufantastyczniajac je strojem, rekwizytami  lub sceneria, wyostrzajac  w ten  sposob rys psychiczny portretowanych osob, dodajac im nastroju niesamowitosci, dramatyzmu, specyficznej poetyki. Bujna wyobraznia pozwalala mu ukazywac swiat fantastyczny, basniowy, zaludniony przez anioly, skrzydlate geniusze I fauny. Ale jednoczasnie umieszczal swoje fantazje w bardzo polskim krajobrazie nie szukajac dla swych wizji sztucznych, idealnych scenerii jako kulis. Jego stwory  wprost z mitow greckich mieszaja sie ze swiatem zazywnych dziewuch wiejskich, krzepkich parobkow I pastuszkow w slomianych kapeluszach . 

Malczewski umial ukazywac cialo ludzkie w rozmaitych pozach, czesto w trudnych skrotach perspektywicznych. Postacie na jego plotnach sa dynamiczne, krzepkie, atletycznie zbudowane, urodziwe. Tylko w ich oczach zwykle czai sie smutek lub niepokoj, albowiem przewodnim motywem calej tworczosci Malczewskiego jest tajemnica bytu, smierci, losu, ktory wiedzie czlowieka od kolebki do grobu, czesto kretymi sciezkami. Stad melancholia, nastroj smutku emanujacy z jego plocien.
Do tematu smierci powracal niemal obcesyjnie przez cale zycie, malujac kilkanascie  obrazow w serii Thanatos . 

Zmarl w Krakowie w 1929 rolu.Pozostawil po sobie ogromna spuscizne, liczaca ponad dwa tysiace obrazow. Mial duzy wplyw na srodowisko malarskie Krakowa. Byl przez lata wykladowca I rektorem Akademii Sztuk Pieknych w Krakowie,  oraz jadnym z zalozycieli I najczynniejszych czlonkow towarzystwa artystycznego “Sztuka”.